Idę korytarzem.
Zanurzony w zieleni, w zapachu obiecującym więcej i więcej… W tajemnicy.
Idę korytarzem w cieniu starych drzew. Dotykam stopami ziemi i trawy. Szukam wejścia. Chciałbym dostać się do środka. Chciałbym poznać prawa, którymi rządzi się ogród. A on nie chce zdradzić swoich sekretów.
Między dziecięcymi krzykami i młodzieńczymi marzeniami. Między zapachem mchu i storczyków. Między natarczywością akacji i skrzypieniem starego hamaka wśród krzewów.
Pająk przyczajony w pęknięciu kory.
Głos ptaka, którego nie sposób dostrzec.
Zapach słońca.
Idę korytarzem tajemniczego ogrodu.
Czuję lęk. Fascynację.
Czuję pożądanie. Wstyd.
Czuję ciekawość. Strach.
Niemal fizycznie wyczuwam Twoją obecność.
Słyszę Twój oddech.
Czuję zapach Twojej skóry.
Czuję jak mnie dotykasz – nie dotykając, muskając ledwie przelotnie.
Leżę w zieleni tajemniczego ogrodu.
A Ty odchodzisz bez słowa. Bezdźwięcznie. Bezbarwnie. Spodziewałbym się nieba we łzach. Bez gwiazd. Bez ptaków. W tej ciszy bez koloru spodziewałbym się…
A dostaję tylko zmiętą kartkę i dwa słowa:
Napiszę później.
Tym samym korytarzem.
Tą samą furtką.
W tym samym życiu.
A jednak zupełnie innym czasie, wychodzę do świat, którego wcale nie chce.
Bez Ciebie.
© 2014 by Yoss
www.yossarian.pl