Początek dnia. Koniec dnia.
Lewa ręka i prawa.
Oczy, które nigdy nie zobaczą same siebie,
Które mogą wpatrywać się w jedno z Twoich oczu.
Uszy, które słyszą to co z lewej i to co z prawej.
Dwie nogi, które prowadzą mnie tam…
Właściwie gdzie?
Czy to jest miejsce na mapie czy w moim sercu?
Czy w moim sercu jest mapa na której odciskam ślady swoich stóp.
A obok ślady stóp innych,
Tych co zdeptali,
Tych co ponieśli, kiedy byłem bez sił,
Tych co przeszli obojętnie,
Tych z którymi szedłem w jednym kierunku…
Właściwie tu.
W moim sercu. Jednym. Jedynym jakie mam.
Z lekkością i łatwością oddaje je w Twoje ręce.
Nie musisz być ostrożna.
Nie powinnaś.
Ono nie pęknie – jest całe z księżycowego pyłu – nie może więc pęknąć.
Nie musisz być ostrożna.
Bądź tylko prawdziwa.
Bądź prawdziwie.
Naprawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz